mkarwan wrote:
> http://www.prawy.pl/?dz=felietony&id=27647&subdz=
Ciekawa postacia tej arcy ciekawej pozycji jest sam autor,
Kevin B. MacDonald . A wiec pare slow o autorze -
" W istocie, gdyby ktos chcial wskazac, w ktorym punkcie odwazylem sie
przekroczyc zakazana granice i znalexc na terenie, na ktorym moja obecnosc
niektorzy widza jako dowod, ze jestem «antysemita», to prawdopodobnie
byloby to, kiedy zaczalem czytac o zaangazowaniu wszystkich poteznych
organizacji zydowskich w adwokature masowej imigracji nie-europejskiej. Po
raz pierwszy dotarlo to do mojej swiadomosci przy czytaniu krotkiej czesci
standardowej historii amerykanskich Zydow. Bylo to dlugo po tym, jak
ukazala sie moja pierwsza ksiazka. Inne wplywy, jakie przypisuje zydowskim
dzialaniom, byly albo nieofensywne (psychoanaliza?), albo odwracalne -
nawet radykalna lewicowosc - wiec nie martwily mnie one bardzo. Moglbym
prawdopodobnie zignorowac nawet niebotyczna hipokryzje zydowskiego
etnocentryzmu, ktory jakos dziwnie laczy sie rownoczesnie z aktywizmem
zydowskim skierowanym przeciwko etnocentryzmowi nie-zydowskich
Europejczykow. Ale dlugoterminowe skutki imigracji beda zasadniczo
nieodwracalne, o ile nie zatrzyma tego jakis nadzwyczajny kataklizm”."
http://www.prawy.pl/?dz=felietony&id=27647&subdz=
......................
Kevin B. MacDonald jest profesorem psychologii na Stanowym Uniwersytecie
Kalifornii w Long Beach (zobacz) Studiowal biologie i filozofie, w 1981 r.
uzyskal doktorat z nauk biobehawioralnych na Uniwersytecie Connecticut. Od
1985 r. zwiazany jest zawodowo z Uniwersytetem Kalifornii - Long Beach, od
1994 r. jako profesor z tzw. tenure, co w amerykanskim systemie uczelnianym
zapewnia niezaleznosc naukowa, chroniac przed zwolnieniem niezaleznie od
przedmiotu i konkluzji badan.
W poczatkowym okresie swojej kariery naukowej MacDonald zajmowal sie
rozwojem zachowania mlodych wilkow, aspektami fizycznej gry miedzy
rodzicami a dzieckiem u ludzi, rola rodziny w uspolecznianiu dziecka. Od
czasu studiow byl silnie zainteresowany socjobiologia, tj. studiami nad
biologicznymi podstawami spolecznych zachowan. Socjobiologia byla nauka
rozwinieta w latach 70-tych XX wieku przez biologa E. O. Wilsona z
Harvardu, autora miedzy innymi „O naturze ludzkiej”, „Konsiliencji” i
wlasnie „Socjobiologii”. Od poczatku socjobiologia napotkala na opor czesci
srodowiska akademickiego, jej prominentnymi przeciwnikami byli Richard
Lewontin i Stephen Jay Gould, zawziecie zwalczajacy teze, ze geny obok
wplywow srodowiska moga zasadniczo wplywac na ludzkie zachowania, zwlaszcza
grupowe. Wokol rozwijajacej sie nowej dyscypliny socjobiologii stworzono w
swiecie akademickim atmosfere zastraszenia, obmowy i zakulisowych
manipulacji, a sam prof. Wilson byl terroryzowany i zaatakowany nawet
fizycznie. Role Lewontina i Goulda opisze poxniej w swojej „Kulturze
krytyki” w 1998 r. MacDonald, analizujac intelektualne ruchy zydowskie XX
wieku.
Socjobiologia zostala w rezultacie praktycznie wyeliminowana z glownego
nurtu akademickiego - ale w latach 90-tych XX wieku pojawila sie nowa
dziedzina, w czesci nakladajaca sie na pole zainteresowan socjobiologii:
psychologia ewolucyjna. Psychologia ewolucyjna podobnie jak socjobiologia
przyjmuje, ze zachowania ludzkie, poza kulturowymi, maja uwarunkowania
biologiczne, ale kladzie sie w niej akcent na strone ewolucyjna w
ksztaltowaniu ludzkiej psychiki: na to jak konkretne warunki srodowiskowe,
w przeszlosci blizszej i dalszej, wplynely na biologiczne uformowanie
zachowan ludzi dzisiaj, w tym na zachowania odmiennych grup ludzkich.
Naturalnie, i w tej nowej dziedzinie dochodzi do starc miedzy grupami
intelektualistow, wsrod ktorych duza role odgrywaja badacze zydowscy,
ktorzy generalnie chcieliby mniejszego eksponowania ewolucyjnego, tj.
zdeterminowanego biologicznie, charakteru zachowan grup ludzkich - i tymi,
ktorzy wedlug tych pierwszych obsesyjnie i „nienaukowo” tymi problemami sie
zajmuja.
Tu wlasnie profesor Kevin MacDonald spotkal klopot swego zycia.
Kontynuujac swoje zainteresowania socjobiologia, a poxniej psychologia
ewolucyjna, w latach 1994-1998 opublikowal trzy akademickie tomy bedace
suma jego badan nad judaizmem, jako grupowa strategia ewolucyjna: (1) „A
People That Shall Dwell Alone: Judaism as a Group Evolutionary Strategy”,
(2) „Separation and Its Discontents: Toward an Evolutionary Theory of
Anti-Semitism”, i (3) „The Culture of Critique: An Evolutionary Analysis of
Jewish Involvement in Twentieth-Century Intellectual and Political
Movements”.
Jak mowi sam MacDonald, „Szczerze mowiac, ja nie mialem generalnie
negatywnego nastawienia do zorganizowanego zydostwa, kiedy rozpoczynalem
moje badania. Bylem swoistym radykalem z czasow studenckich lat 60 - tych
XX wieku, ktory z czasem obrocil sie w umiarkowanego republikanina. Zanim
nawet okiem rzucilem na judaizm, zastosowalem te sama ewolucyjna teorie do
starozytnych Spartan, i nastepnie do narzucenia monogamii przez Kosciol w
wiekach srednich”.
(zobacz). „Mysle, ze jest zauwazalna zmiana tonu miedzy pierwsza ksiazka z
tego cyklu a trzecia, po prostu, dlatego (tak chcialbym uwazac), ze
wiedzialem z czasem o wiele wiecej i przeczytalem o wiele wiecej. Ci, co
przeczytali pierwsza ksiazke mysla, ze ja rzeczywiscie podziwiam Zydow, ale
malo prawdopodobne jest by powiedzieli oni to samo o dwoch pozostalych, a
szczegolnie o „Kulturze Krytyki”. A stalo sie tak, poniewaz miedzy
napisaniem pierwszej ksiazki i trzeciej zaszla we mnie duza zmiana.
Pierwsza jest faktycznie tylko dokumentacja interesujacych teoretycznie
grupowych strategii ewolucyjnych, gdzie posluguje sie judaizmem jako
studium przypadku (np. jak Zydzi rozwiazali problem „gapowicza”, tj.
czlonka, ktory korzysta z ochrony i zasobow grupy, ale nie daje nic lub
niewiele w zamian; jak potrafili wzniesc i narzucic bariery miedzy swoja
grupa a innymi grupami; skad wywodzi sie ich spojnosc genetyczna; jak pewne
grupy zydowskie osiagnely takie wysokie IQ [iloraz inteligencji]; jak
judaizm rozwinal sie w starozytnosci). Konkurencja w sprawie zasobow i inne
konflikty interesow z innymi grupami sa tu mniej lub wiecej poxniejsza
refleksja, ale te sprawy przesuwaja sie na plan pierwszy w drugiej ksiazce,
a w «Kulturze krytyki» skupiam sie wylacznie na XX wieku i Zachodzie. W
ostatnich dwustu latach Zydzi istotnie wniesli pozytywny wklad do kultury
zachodniej. Ale cokolwiek by ktos myslal o wyjatkowych i niezastapionych
kontrybucjach zydowskich dla swiata pooswieceniowego, jest naiwnoscia
sadzic, ze intencja byl tu pozytek ludzkosci wylacznie, czy nawet w
pierwszym rzedzie. W kazdym razie jest mi bardzo trudno wskazac jakakolwiek
sfere w nowoczesnym systemie zarzadzania panstwem w cywilizacji Zachodu, w
organizacji spoleczenstwa (to na pewno), w biznesie, nauce i technologii
(bardzo prawdopodobne), ktora nie rozwinelaby sie bez zydowskiego wkladu,
chociaz w pewnych przypadkach moze nie az tak szybko. Ogolnie, pozytywny
wplyw Zydow byl tu raczej ilosciowy, niz jakosciowy. Przyspieszyli oni
raczej pewne osiagniecia, na przyklad w finansach i pewnych dziedzinach
nauki, niz umozliwili je”.
„Z drugiej strony, jestem przekonany, ze Zydzi mieli takze pewien negatywny
wplyw. Mam moralna pewnosc, ze zydowskie zaangazowanie w radykalna lewice
na poczatku i do polowy ubieglego wieku bylo koniecznym (ale nie
wystarczajacym) warunkiem wielu przerazajacych wydarzen w Zwiazku Sowieckim
i gdzie indziej. (Co do tego, oczywiscie, ktos moze sie nie zgodzic. Ja po
prostu mowie, ze swiadectwo dla mnie jest tu nieodparte.). Ale glowna
sprawa jest, ze zaczalem widziec grupy zydowskie jako rywalizujace z
europejska wiekszoscia w USA, jako potezne czynniki ogromnych zmian,
ktorych energie zostaly uwolnione w tym kraju, w szczegolnosci poprzez
udana adwokature masowej imigracji do USA ludnosci nie-europejskiej. W
pewnym momencie odkrylem, ze w toku tego procesu zmian zostalem
przeobrazony ze srednio-konserwatywnego akademika, ktory slabo lub zupelnie
nie identyfikowal sie z jego narodem, w kogos o swiadomosci etnicznej -
dokladnie jak przewiduje teoria spolecznej tozsamosci, ktora stanowi
podstawe mojej teorii antysemityzmu (MacDonald 1998a). W istocie, gdyby
ktos chcial wskazac, w ktorym punkcie odwazylem sie przekroczyc zakazana
granice i znalexc na terenie, na ktorym moja obecnosc niektorzy widza jako
dowod, ze jestem «antysemita», to prawdopodobnie byloby to, kiedy zaczalem
czytac o zaangazowaniu wszystkich poteznych organizacji zydowskich w
adwokature masowej imigracji nie-europejskiej. Po raz pierwszy dotarlo to
do mojej swiadomosci przy czytaniu krotkiej czesci standardowej historii
amerykanskich Zydow. Bylo to dlugo po tym, jak ukazala sie moja pierwsza
ksiazka. Inne wplywy, jakie przypisuje zydowskim dzialaniom, byly albo
nieofensywne (psychoanaliza?), albo odwracalne - nawet radykalna
lewicowosc - wiec nie martwily mnie one bardzo. Moglbym prawdopodobnie
zignorowac nawet niebotyczna hipokryzje zydowskiego etnocentryzmu, ktory
jakos dziwnie laczy sie rownoczesnie z aktywizmem zydowskim skierowanym
przeciwko etnocentryzmowi nie-zydowskich Europejczykow. Ale dlugoterminowe
skutki imigracji beda zasadniczo nieodwracalne, o ile nie zatrzyma tego
jakis nadzwyczajny kataklizm”.
Tadeusz Korzeniewski